zimowy sen

Zimowy biwak planowaliśmy od kilku lat.
Tak naprawdę, do tej pory problem był z konkretną zimą.
Zależało nam, aby był mróz, gruba warstwa śniegu, a tego od kilku lat było jakby kot napłakał. Ale cierpliwe z nas bestie i doczekaliśmy się idealnych warunków na zimowy bushcraft.
Na miejsce biwakowe wybraliśmy sobie jeden ze szczytów gór świętokrzyskich. Przy okazji chcieliśmy poczuć trekkingowy klimat.
Żeby rozbić jakiś super obóz, w terenie trzeba być jeszcze za dnia i poświęcić kilka godzin na przygotowania do nocy, ale w naszym przypadku było to raczej niemożliwe. Każdy uwikłany w trudny dnia codziennego mógł stawić się na szlaku dopiero o 21:00… późno?… raczej potraktowaliśmy to jako wyzwanie.

159

Na szczyt naszej góry wdrapaliśmy się stosunkowo sprawnie.
W plecakach mieliśmy bazę noclegową, po kilka śpiworów, żarcie i płyny rozgrzewające.
Tej nocy temperatura miała spaść do -8 st.C, a my nie posiadamy sprzętu do stricte zimowego kempingu. Taki sprzęt to już poważny wydatek, więc by nie utonąć w kosztach, każdy z nas złapał powielony zestaw letni. Jak się okazało, taka wersja wyposażenia zadziałała.

152

Na moje schronienie wybrałem wiatę turystyczną, do której przywiązałem hamak. Zorganizowanie noclegu zajęło mi kilka minut, więc gdy chłopaki rozkładali swoje namioty i okopywali się w śniegu, ja poszedłem w poszukiwaniu opału na ognisko.
Akurat szczyt, na którym koczowaliśmy pokryty był drzewami liściastymi, ale udało się znaleźć kilka martwych drzew, więc po chwili płomienie ognia rozświetliły ucieszone mordeczki.

161

Aby płyny rozgrzewające za bardzo nas nie rozgrzały, pozwoliliśmy im się lekko schłodzić.

160

Dalsza część spotkania przebiegła w bardzo wesołej atmosferze. Wiadomo, kilku kolesi, trochę alkoholu, wspólna pasja i dobry humor nie może skończyć się porażką.

153

155

O drugiej w nocy każdy poszedł wtulić się w swoje miejsce noclegowe.

157

Przyznam się, że spałem jak zabity. Spanie w hamaku, to niewyobrażalnie uspokajająca czynność. Myślę, że w pewnym sensie hamak przenosi śpiocha do pierwszych chwil życia. Człowiek otulony, lekko kołysany, czyje się jak w matczynych ramionach… oczywiście żartuję, ale fakt jest taki, że to niezwykle relaksujący sposób odpoczynku.

158

162

Poranek, to przede wszystkim modlitwa i podziękowanie na spokojną i bezpieczną noc, a potem pakowanie i powrót do rodziny.

156

Już wiadomo, że impreza będzie cykliczna.

150

154

Na koniec przedstawiam krótki dokument filmowy z tego wypadu. Szkoda, że tak mało filmowałem, ale podczas trekingu nie chciało mi się zdejmować starego, niebyt funkcjonalnego plecaka i wyciągać kamerę, potem z powrotem wkładać to wszystko na plecy itd.
W tej chwili już dysponuję nowym plecakiem, więc będzie trochę łatwiej przytroczyć kamerę, gdzieś w bardziej dostępnym miejscu.

lina do filmu >>>  https://vimeo.com/201812927

gdyby coś nie działało, to poniżej film wrzucony na YouTube,

Reklamy