GARAŻOWE opowieści

Przekraczałem próg domu, gdy usłyszałem za plecami słodki głos.
– tatusiu… gdzie wychodzisz?
– kochanie, idę spotkać się z kumplami w GARAŻU… takie męskie pogaduchy.
– ja też chcę iść – czuć było zamieszczony w słowach sporej wielkości ładunek tęsknoty.
– ale kochanie… tam będą faceci, wiesz że nie będzie kulturalnie, a poza tym nie wyśpisz się,  bo będziemy długo rozmawiać… ooo… jutro szkoła, więc sama rozumiesz… – starałem się jak tylko umiałem zniechęcić małego człowieka do uczestnictwa w tym spotkaniu.
Oczy Nataszy wypełniły się ciężkimi łzami.
– obiecałeś mi, że zabierzesz mnie ze sobą, jak będziesz szedł do GARAŻU!
Faktycznie tak było.
Łzy i okrzyki niesprawiedliwości skruszyły wszelkie argumenty, które wydawały się sensowne, ale w obliczu rzuconych mimowolnie obietnic straciły na wartości.
– ok… ubieraj się. Ale jak będziesz sobą absorbować, to już więcej cię ze sobą nie zabiorę – wypowiedziałem te słowa bez większej wiary, bo warunki jakie narzucałem w poprzednich sytuacjach nigdy nie były brane poważnie, więc nie łudziłem się, że teraz będzie inaczej. Ale zawsze przybieram bardzo poważny wyraz twarzy i udaję, że w przyszłości będę konsekwentny.

W GARAŻU był już Tomek, Łukasz i Wojtek.
Nie ujmując innym moim kolegom (bo chyba mam idealną rękę do kolegów), Wojtek to gość, którego wszyscy chcą mieć za kumpla.
GARAŻ, to miejsce jego pracy i realizacji pasji. Przesiąknięty zapachem budowanych motocykli dobrą muzyką.
Chwilę później dołączył Kuba, Kamil i Bartek, który wpadł się właściwie przywitać.

Nie umiem powiedzieć o czym rozmawialiśmy, bo specyfika męskich spędów jest kompletnie nie do opisania.
Wątki, które przewijają się w podobnych rozmowach, to kobiety napotkane w życiu, opowieści o przygodach leśnych, rowerowych, czy motocyklowych, wypity alkohol i najważniejsze – SNUCIE MARZEŃ, głównie o wspólnych wyprawach.

Poniżej wrzucam kilka strzałów zrobionych przez Tomka.

101

100

102

103

104

111

105

106

107

109

110

112

Reklamy