bolesne opuszczanie gniazda

Byliśmy nad wodą, a dokładniej, nad zalewem w Sielpi.
Uwielbiam puste plaże, ale w Sielpi, w czasie trwania największych upałów, puste plaże to mrzonka.
Postanowiłem ewakuować się na wodę.
Na wodzie nie było przesadnie pusto, ale wiedziałem, że zasięg odurzonych alkoholem plażowiczów, wsiadających masowo na rowery wodne, jest ograniczony do ok. 800m od wypożyczalni. Poza tym obszarem można doświadczyć namiastki odludzia.

Podczas wynajmowania kajaka usłyszałem z ust mojego syna, że on chce osobną jednostkę.
Wiedziałem, że taki czas nastąpi kiedy Miko zapragnie uwolnić się ode mnie, ale nie sądziłem, że nastąpi to tak szybko, albo nie zauważyłem, kiedy nadeszła chwila, która była nieunikniona.

Widziałem w nim siebie, dwunastoletniego dzieciaka z głową pełną marzeń.
Kiedy ja po raz pierwszy  dostałem w swoje łapki kajak i mogłem nim popłynąć dokąd chciałem, marzenia zaczęły powstawać w tempie zatrważającym… jakby eksplozja śródczaszkowa.
Nie mam pojęcia czy w głowie Mikołaja doszło do podobnego wybuchu, ale cieszyłem się jak dzieciak z jego decyzji.

20

Na szczęście mam wypełniacz przedniego miejsca w kajaku :-)

21

Jak się spodziewałem, 800m to odległość nie do pokonania przez zwykłego, opitego plażowicza. Dalej można doświadczyć dzicz, nietkniętą krzykami i pływającymi puszkami po tanim piwie.

22

23