rowerowa odwilż

Dla niektórych, sezon rowerowy w tym roku trwa nieprzerwanie. Właściwie można powiedzieć, że od 2013 r.
Oczywiście, bywały trudności w poruszaniu się, ale były one mocno przejściowe.

Końcówka lutego w 2015 r. była zapisana jako rowerowa odwilż.
Jazdą na rowerze mogli cieszyć się szosowcy z tajnej grupy rowerowej. Skończył się rowerowy wielki post.

103

Wreszcie odpięli swoje ukochane rowerki z trenażerów i rozpoczęli budowanie statystyk na świeżym powietrzu.

Sekcja wyprawowa ten dzień potraktowała jak… hmmm… zwykły dzień.
Niemniej, był pewien wyjątek. Nasza towarzyszka, która przez długi czas była uziemiona i wygłodniała rowerowych doznań, niepewnie stanęła na pedałach.

106

Trasa miała być krótka. Mieliśmy na uwadze zrujnowaną formę koleżanki, ale z wyprawowiczami rowerowymi jest tak, że nigdy nie wiedza gdzie ich licho poniesie. Zamiast 30 km, wyszło ponad 50 km.
Wspólną przygodę rozpoczęliśmy z NASZEGO miejsca.

101

Umówiliśmy się sekcją szosową na wspólne zjedzenie banana w św. Katarzynie.

Kiedy niewyżyci szosowcy mocno cisnęli ma pedała, my delektowaliśmy się otaczającymi nas widokami.

107

109

110

108

Bywało grząsko, ale takie warunki są wpisane w przygody sekcji wyprawowej.

111

W św. Katarzynie spotkaliśmy się na umówionym miejscu, ucieszyliśmy się widokiem naszych mordek, zjedliśmy po ‚bananie’ i ruszyliśmy w drogę powrotną.

114

115

105

112

113

Lecz zanim na dobre rozpoczęliśmy powrót, postanowiliśmy uczcić w naszym stylu moment powitania pierwszych promieni słońca.

116

117

Właściwie, to była tylko wymówka. Nie potrzebujemy powodów, żeby posiedzieć przy ognisku i trochę się powygłupiać. Ale jeśli do tego dorobi się odpowiednią ideologię, to chwila przy ogniu staję się bardziej wzniosła.

I na koniec odpowiem na pytanie, gdyby ktoś pytał dlaczego lubię jeździć na rowerze.
Odpowiadam: dlatego :-)

118