wróciłem…

Trochę mnie wcięło.
Przede wszystkim jest… hmmm… intensywnie.
Dom, praca, czekające przygody. Brak czasu aby się zatrzymać i złapać to wszystko w kilku słowach.

Dziś wrzucę tylko filmik, który na swoją premierę czekał aż 7 miesięcy.
Trochę się go ogląda jak mocno odgrzany obiad, ale jest i już. Sprzed dwóch lat mam dwa filmy, które nie widziały światła dziennego i pewnie już nie zobaczą. Umrą na dnie szuflady.

W ramach uzupełnienia brakujących wpisów na moim e-pamiętniku dodam, że był spływ kajakowy z dzieciakami – dwu dniowy, Nocne Wycie Wilków 5 i zawodowy pobyt nad naszym, pięknym morzem.
Jak tylko Bóg pozwoli, to czeka mnie jeszcze parę atrakcji w tym roku, dlatego te zalgłe na dniach postaram się w telegraficznym skrócie przedstawić.

Jakby coś nie teges, to podaję linę
kliknij >>> Wenecja 2013/2014 <<<