szept

Zanim napiszę ‚szept’ chcę coś wyjaśnić.
Słowa, które zapisuję w ‚szepcie’ nie są tworem mojego umysłu, lecz przez mój umysł przechodzą.
Dostaję je i muszę zapisać czym prędzej, bo po chwili znikają i więcej ich nie znajduję.
Ich znaczenia nie chcę sobie przypisywać, choć nie ukrywam, że byłoby to piękne.
Gdyby ktoś się zastanawiał, że ten blog traktuję jak konfesjonał, to niech się zastanawia… jego sprawa.
Nie określam w tym miejscu, czy te słowa są do mnie kierowane, czy do kogoś, kto tu zabłądzi przypadkiem.

Kocham Cię Boże całym sercem. Lecz miłość moja jest fałszywa.
Co dzień oceniam i potępiam ludzi, krzywdząc dotkliwie Twoje serce.
W każdym z tych, którymi gardzę jesteś mój Panie.
Gardząc nimi, tym samym Tobą gardzę.
Czy kiedyś wybaczysz mi Boże? Tak bardzo Cię zawiodłem.
Łatwiej jest kochać ludzi, którzy mnie nienawidzą, niż tych, których mam za nic.
Naucz mnie widzieć w ich oczach Ciebie.