quadowa wyprawa – serwisówka PKP Kielce – Radom

Podczas mojego edukowania na politechnice, to było w XX w., często kursowałem pomiędzy Radomiem, a Kielcami. Odbywało się to dzięki usługom największego, polskiego muzeum – PKP.
Niesamowite jest to, że naprawdę lubiłem jeździć pociągami. Czytałem książki, spałem, lub słuchałem muzyki. To ostatnie najbardziej lubiłem. Tło muzyczne w uszach było solidnym fundamentem pod kreowanie marzeń. Gapiąc się w wagonowe okno, wyobrażałem sobie, że pędzę motocyklem po gruntowych drogach serwisowych, ciągnących się wzdłuż torów PKP. Nigdy mi się to nie znudziło. Pociągami tłukłem się przez 6 lat, minimum dwa razy w tygodniu, a moja dusza tuż obok, na motocyklu.
Od dwóch lat planowałem przejazd właśnie tą serwisówką. Początkowo chciałem pojechać rowerem. Trasa okazała się miejscami bardzo trudna i ciągnąca się ponad 90 km.
Wtedy pomyślałem o motocyklu. Szerszeń na tego typu wypad jest zbyt ciężki, więc szukałem kogoś, kto zaufa mi i pożyczy coś o wadze ok. 100 kg. W tej kategorii wagowej jeżdżą motocykle wyczynowe, stosunkowo drogie w zakupie i eksploatacji. Przez dwa lata nie znalazłem nikogo, kto potrafiłby oddać mi w opiekę swój ukochany motocykl. w sumie się nie dziwę. Sam miałbym z tym problem. Wtedy, znalazłem w Kielcach wypożyczalnię quadów. Realizacja pomysłu nabrała tempa. Do przygody dołączył się Barti. Obaj z dziecięcą niecierpliwością oczekiwaliśmy wiosny, aż nastał ten wielki dzień.

50

Ruszyliśmy…
Gęby nam się ciągle uśmiechały jak zaczarowane.
Co chwilę się zatrzymywaliśmy i przeżywaliśmy każdy przejechany metr.
Uczucie wolności w skali od 1-10 osiągnęło maksimum.
Dzień wcześniej padał deszcz, a ja jechałem po raz pierwszy w otwartym kasku. Zapachy świata były czyste i intensywne.
Wyobrażałem sobie, że trasę Kielce – Radom zrobimy w trzy godziny. Tymczasem, po trzech godzinach dojechaliśmy dopiero do Zagnańska (ok. 18 km).

51

52

53

54

 

Fakt był taki, że nie spieszyło się nam. Delektowaliśmy się tą jazdą.
W kamieniołomie Zachełmie miałem niepowtarzalną okazję sfotografować Tetrapoda – pierwszego czworonoga.

56

57

Czasem odbijaliśmy od serwisówki, aby zobaczyć jakąś ciekawostkę, czy uzupełnić braki w prowiancie.

58

59

60

55

Maślanka rządzi :-)

62

61_1

Gdzieś na jakimś leśnym dukcie pod Szydłowcem, udało nam się wjechać do lasu w urzędowych godzinach przyjęć :-)

63

Zapadały ciemności… zmęczeni, wygłodniali ale cholernie spełnieni dojechaliśmy do domu moich rodziców. Mama poczęstowała nas schaboszczakiem i galaretą. Nie mam zdjęć tej uczty. Żaden z nas nie pomyślał aby to uwiecznić. Zbytnio zajęliśmy się pałaszowaniem.

W planie mieliśmy wrócić do Kielc drogami gruntowymi, przez Przysuchę i Końskie. To miało nastąpić o godzinie 13:00. Ale była 18:00.
Sposób dozowania gazu w quadach odbywa się poprzez prawy kciuk… co za porąbany pomysł. Po 9 godzinach jazdy nasze kciuki udawały tylko, że są razem z nami. Podjęliśmy decyzję, że wracamy do domu bocznymi asfaltami. Druga część wyprawy była tylko bonusem, na który nie mieliśmy już czasu, ani sił. Tym bardziej, że obaj marzyliśmy o ognisku, przy którym wreszcie mogliśmy pogadać, wszak ja i Barti widzieliśmy się ostatnio rok temu.

64

65

66

I to koniec tej przygody.

Zadałem Bartiemu takie pytanie:
– stary… dlaczego ja nie zrobiłem tego wcześniej??

67

Kapliczka tej wyprawy.

68

Statystyki.

Wypożyczenie quadu na dobę – 300 PLN

Koszt paliwa – ok. 100 PLN
Dystans: 190 km
Czas spędzony w siodle: 15 godzin
Czas niesprawnej prawej dłoni – 2 tygodnie ;-)