wenecja cz. 1

Wreszcie stanąłem na nogach.

Zawodowo, już dawno się tak nie potargałem. Co tu kryć. To czym się zajmuję, to jedna z moich największych pasji. Praca umysłu jest narkotyczna. A do tego ‚odpady’… Jakbym wkraczał do innego świata.

Niemniej, teraz jest chwila.

Pomimo ostrej orki udało się wykonać kilka wypadów. Najbardziej zaskakujący z tych ostatnich był wypad do Wenecji.

Planów miałem wiele. Jechać do San Giovanni Rotondo (wynik przeczytanej historii św. Ojca Pio). Ale gdzieś nastąpił kryzys i objąłem swoimi planami bliższe cele. Stare podwórka w Łodzi, familoki na Śląsku, Oświęcim.
Spakowałem samochód i ciągle zastanawiałem się gdzie jechać.
Nastał ranek 28 grudnia 2013 roku.

Dzień 1

Wsiadłem w samochód i obrałem kurs na włoską riwierę.
Jest tam pięknie, więc pomyślałem, że jest to jakiś pomysł na miłe spędzenie czasu.
Droga przebiegała muzycznie.
Przekraczając granice włączałem radio na godzinę, może dłużej, aby posłuchać obcobrzmiącego języka. Próbowałem wgryzać się w mowy i wyciągać sens ich znaczenia. Z Czechami nie było problemu. Wysłuchałem komunistycznej historii Karola Wojtyły. To jak ubecja próbowała go zniszczyć. Fajnie, że Czechów to interesuje.
Z Austrią było gorzej. Moje uszy nie przyswajają niemieckiej mowy, więc na tapetę wskoczyła Anathema.
No i Włochy. Brzmienie języka jak melodii. Wsłuchiwałem się i delektowałem. Niewiele znam włoskich słów, ale podczas tej podróży zasiliłem swoje słownictwo o przynajmniej 20 nowych.

Przez Alpy jechałem już nocą. Zresztą… jak zwykle. Podróże po Europie planuje tak aby w miejscu docelowym być o świcie, więc Alpy chciał, nie chciał wypadają w nocy.
Lecz gdy dotarłem do granicy Austria-Włochy zarządziłem postój. Miałem siłę aby kontynuować podróż, ale nie spieszyło mi się. Pomyślałem, że poranny widok Alp dopełni mój podróżniczy optymizm.
W miejscowości Tarvisio zjechałem z autostrady i po omacku dotarłem na teren opustoszałego hotelu, osadzonego pośród pól golfowych. Wkoło panował spokój i cisza. Miejsce idealne na dziki kamping.
Zastanawiałem się czy zniosę niską temperaturę, ale miałem na wyposażeniu trzy śpiwory i koc. Uchyliłem dwa okna i wdychając alpejskie powietrze zerwałem połączenie z rzeczywistością.

Fota drogowa.

1

Trasa z tego dnia.

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<