spacer po opatowie

Nudna niedziela.
Do obiadu kilka godzin.
Możliwość spędzenia dnia przed telewizorem skutecznie wygania z domu.
Chwytne ręce dzierżą kamerę i statyw.

Dokąd jedziesz?
Może do Opatowa.
A dlaczego akurat tam?
Nie wiem… jak tam bedę, to się dowiem :-)

Na miejscu okazało się, że możliwość filmowania mam do 30 min.
– Nie ma co… przygotowałem się w dupę mać! – obdarowałem się w myślach delikatnymi pretensjami.
Miałem jeszcze ze sobą lustrzankę. Ale tego dnia chciało mi się cholernie filmować.
Po krótkiej analizie doszedłem do wniosku, że film z Opatowa pewnie nie będzie dłuższy niż 5 minut. Więc, miałem energię w bateriach tylko na przemyślane kadry, jakieś ewentualne ustawienia i może kilka dubli :-)
Z uśmiechem przecierałem opatowski bruk.

Opatów to mała mieścina. Na dodatek ‚odświeżona’. Wszystko co stare i brzydkie, zostało wyremontowane, przekształcone lub wymazane z powierzchni świata. W przewodnikach można przeczytać o ciekawostkach wartych obejrzenia, ale mnie interesowała tylko podszewka, a tej nie było zbyt wiele :-(

spacer po Opatowie from Piotr Materek

Tekst, płynący z uchylonego okna na podwórku – jedynym, nietkniętym przez średniozamożnych inwestorów.
– co to za koleś z kamerą?
– a bo ja wiem… chyba z filmówki jakiejś :-)