marcinowy spływ kajakowy – edycja 5 – Radomka

Głos w słuchawce:
– Suchy… no nie jesteś pierwszy, który do mnie dzwoni w tej sprawie… chyb terzeba zmontować ten spływ… 
Jak powiedział, tak zrobił… MARCINOWY SPŁYW KAJAKOWY – EDYCJA 5 – Radomka.

Traska – zapis zacząłem kilometr za startem, bo jakoś tak zapomniałem wcisnąć właściwy guzik.

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<

 

Zaobserwowałem, że grupa entuzjastów Marcinowego spływu rośnie. Tego roczny spływ liczył sobie 30 kajaków.

100

To spore obciążenie dla organizatora i boje się, że pewnego dnia Marcin najzwyczajniej w świecie powie: pocałujcie mnie w dupę, niech ktoś inny w końcu dźwignie ciężar tej imprezy. Póki co, edycja nr 5 się odbyła i ok. 60 mordek było zadowolonych.

101

Jak każdego roku, jest takie miejsce, które okupujemy aby nie zapomnieć o twardym stąpaniu po lądzie. Wtedy to idą w ruch wyroby alkoholopodobne, swojskie i te nabyte w sklepie.

102

W tym roku, żeby dzieciary nie biegały po całej parafii, Agata (żona Marcina) zorganizowała przeciąganie liny.

103

Początkowo dorośli się bacznie przyglądali, trochę nieśmiało, ale i im w końcu udzielił się duch rywalizacji.

104

105

Po szarpaninie dzieciory uzupełniły utracony cukier.

106

Po pięciu godzinach nastąpił koniec zabawy, a mnie cholernie żal było rozstawać się w wodą.
W tym roku wtargnęliśmy na Wisłę i nie ukrywam, że nabrałem ochoty na spływ właśnie tą rzeką.
Co prawda, nic nie równa się w wąskimi rzekami, gdzie do tematu trzeba podejść bardziej technicznie, szukać wody, podejmować szybkie i trafne decyzje, wyprzedzać kajak myślami o co najmniej 20m… czasem jeszcze dalej, ale na Wiśle czuje się magię. Nie umiem jej wytłumaczyć. Mam nadzieję, że ‚Marcinowy spływ – edycja nr 6′ pozwoli mi poznać tajemniczą siłę Wisły.

107