Sycylia – dzień 849 i ostatni ;-)

Ten dzień można by nazwać dniem wakacji. To ostatnia wisienka na naszym podróżniczym torcie.
Poranek jak zwykle bez zrywów.

50_1

Gdzieś po drodze zaatakowaliśmy ostatnie, włoskie śniadanie: pieczywo – o smaku mogącym się równać tylko z pewnym chlebkiem pieczonym w Radomiu, fromage, prosciutto gotowane i sycylijskie pomidorki.

51

Był plan, żeby zwiedzić Cefalu, potem Palermo, ale brakowało nam w tej wyprawie słodkiego lenistwa jakim się tu każdy otacza.
Z premedytacją i nieukrywaną radością ominęliśmy te dwa zatłoczone miejsca.

52

Tu, jako zboczeniec zawodowy, przedstawiam mosty po których pomykają ludzie, nie zastanawiając się jakie stanowią wspaniałe budowle.
Stare, ceglane mosty, nadal używane, zostały wyparte przez dostojne konstrukcje z betonu sprężonego kablami.

53

54_1

Gdyby ktoś w Polsce… np. ja ;-) zaprojektował choćby jeden z podobnych, ogromnych, włoskich cudów, byłoby to wydarzenie na skalę krajową, bo na światową to, jakieś 150 lat za późno ;-)

W końcu dotarliśmy do Tarrasini.

55

Po wyjściu z samochodu, uderzyła nas fala wilgotnego i gorącego powietrza. Czułem jak w sekundę ubranie przykleją mi się ciała.

56

Jedyne o czym marzyliśmy to, szybkie złapanie poziomu na tafli morza, o idealnej temperaturze.

57_1

Marcin pożyczył mi swój Iphone wypełniony po brzegi muzyką.

58

O ja pierdolę… muzyka… tak bardzo mi jej brakowało.
Stałem w szmaragdowym, ciepłym morzu i słuchałem kawałek za kawałkiem. Zamknąłem oczy i sumowałem całą wyprawę. Niezwykła chwila.
Nagle… w ramię szturcha mnie malec (ok. 6 lat) i coś do mnie parle, parle.
Wkoło pełno Włochów, więc odpowiadam malcowi, że nie rozumiem co do mnie mówi i z powrotem zatapiam się w dźwięki muzyki.
Niemniej, przez kurtynę dźwięków przedziera się malca głoś, który tym razem stoi przed grotą i mówiąc coś pokazuje, że on musi zrobić w jaskini siku, a ja mam stanąć przed wejściem na straży – przynajmniej tyle z tego zrozumiałęm.
Zdziwiło mnie to wielce, bo chłopiec akurat mnie sobie upodobał, chociaż wkoło było pełno kobiet, które na tę chwilę mogły spokojnie malcowi zastąpić matkę. Ale nie… musiałem to być ja.
Stanąłem przed jaskinią jak strażnik, aż brzdąc załatwił swoją potrzebę. Potem wyszedł, pięknie podziękował i pobiegł dalej bawić się z innymi dziećmi.
Zastanawiałem się, dlaczego tak bezgranicznie zaufał mi ten mały człowiek? Co ze strachem przed pedofilami?
A potem dotarło do mnie, że jestem na Sycylii, w miejscu, gdzie pewnie wszyscy pedofile zostali już dawno zabici. Dlatego małe dzieci nie boją się tych kreatur ;-)

Na pożegnanie tego uroczego zakątka ciachnąłem jeszcze jedną fotę.

61

Było już po 19:00. Zajęliśmy miejsce w rogu niezwykle rodzinnej restauracji.

59

Zamówiliśmy do żarcia to, co było pewne i niezbyt drogie… spaghetti carbonara ;-)

60

Lokal zapełnił się po brzegi. Główną przyczyną był mecz towarzyski Italia – Brasil.

62

Włosi dostali zasłużone baty. Widać, że nie chciało im się grać. Nawet włoscy kibice byli mocno zniesmaczeni.

Po 1:00 w nocy dotarliśmy na lotnisko. To ostatni już przystanek naszej, sycylijskiej przygody. Czas pożegnania wyspy, naszej 208-ki i sympatycznej nawi, która po swojemu zapewniła nam tort pełen wisienek.

63

Nie silę się na podsumowania tej wyprawy.
Wiem jedno… Sycylia to przepiękna wyspa, a Sycylijczycy to wspaniali ludzie… czego chcieć więcej??
Cokolwiek napisałem w tej relacji, było marną namiastką odczuć jakie towarzyszyły mi podczas tej wyprawy.
Pewnie znajdą się głosy, które powiedzą: żałuj, że nie widziałeś tego, czy tamtego. Chyba się nie pomylę jeśli odpowiem za nas trzech: mam to głęboko w dupie.
Miliony turystów, którzy codziennie tratują Palermo i inne turystyczne atrakcje Sycylii, mogą nam szczerze pozazdrościć tego, czym żyliśmy przez te 7 dni.

Statystyki
Bilet lotniczy tam i tu: 185 zł + ubezpieczenie 100 zł
Bilet za bagaż 15 kg: ok. 250 zł (na trzech)
Wypożyczenie samochodu na 7 dni: 160 euro (na trzech)
Moje wydatki to ok.: 230 euro

Orientacyjna traska tego dnia.

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<