Sycylia – dzień 4

Obudził mnie dźwięk piłkarskiego gwizdka. W ten sposób, punktualnie o 6:00 rano, obwieszczał swoje nadejście Felix.
W nocy miałem problem z zaśnięciem. Chłopaki jak tylko przyłożyli głowy do czegoś na wzór poduszki, odjechali w mgnieniu oka.
Kiedy Felix dotarł do naszego, plażowego obozu, byliśmy obudzeni. W rękach trzymał trzy, małe kawy. Był to niezwykły gest. W ciągu kilku sekund przerzuciliśmy nasze graty za linię wyznaczającą teren miejskiej plaży, by już na piachu, uzupełnić braki snu. Niestety, niezbyt długo ponieważ, byliśmy na wschodniej części wyspy, a ta jest witana słońcem zaraz po 6:00 rano.
Felix pojawił się u nas jeszcze raz. Tym razem przyniósł nam litr wody butelkowanej. Coś tam pogadaliśmy i zwinęliśmy obóz.
Zastanawialiśmy się czemu Felix tak dba o nas. Być może sam tułał się po sycylijskich plażach zanim znalazł zajęcie dające utrzymanie. Być może przypomniał sobie ten czas i dlatego wyciągnął pomocną rękę w kierunku włóczykijów.

Ponownie wróciliśmy na prywatną część plaży. Była jeszcze pusta. Wkoło kręcili się czarnoskórzy pracownicy ośrodków. Zajęli się przygotowywaniem miejsca dla swoich pensjonariuszy.
My zajęliśmy się plażowym prysznicem. Teraz rozumiem dlaczego ‚słodka woda’ jest nazywana słodką. Po trzech dniach mycia się w przesolonym morzu, wpływająca do ust zwykła woda z prysznica dawała wrażenie słodkości. Piękne uczucie.
Wykorzystaliśmy świetną okazję, aby wykonać przepierkę. Nasz 10 kg bagaż ograniczał się do zabrania sprzętu foto. Ten waży niemało, więc wagi dla ciuchów zabrakło :-(
Pobyt na plaży odbudował morale grupy. Chłopaki przebąkiwali, że przydałaby się noc B&B, ale po kontakcie z prysznicem zapomnieliśmy o niewygodach naszej podróży.

Skierowaliśmy się do Syrakuzy.
Eksplorację rozpoczęliśmy od baru kawowego.

150

Chłopaki chlapnęli poranne kapuczino i jakiś rogalik.
Trzeba przyznać, że fajna atmosfera panuje w takich barach. Wpadają ludzie, zamawiają esresso, szybko wypijają popijając wodą i fruuu… nie ma ich. Trwa to może minutę. Czasem zamienią słowo z barmanką.
Ja tego ranka zaliczyłem bułeczkę… ba… bułę z serkiem fromage i prosciutto. Dłuuuugo czekałem na chwilę, kiedy spróbuję tę szynkę. Czekałem jakieś 5 lat, odkąd zacząłem interesować się kulturą kulinarną Włoch. Co mogę napisać o smaku prosciutto?? Dla mnie wzór. Dokładnie tego się spodziewałem i od teraz będę szukał częstszych okazji kontaktu z tym przysmakiem, niż raz na 40 lat ;-)

Syrakuza…
Jeśli ktoś lubi kamsztory sprzed naszej ery, w greckich kształtach to, Syrakuza będzie dla niego rajem.

151

My, skierowaliśmy się na wyspę Ortygia.
Nie znam się zbytnio na architekturze, ale wśród osiemnastowiecznych kamienic czułem się jak w Meksyku. Tak przynajmniej kojarzyłem to miejsce.

152

153

154

155

Niemniej, wszędzie było czuć włoski wpływ.

159

156

157

158

Zastanawiałem się: jakie życie jest tych biedaków, co zakotwiczyli w porcie Syrakuzy? Co porabiają w podróży wieczorami i takie tam…? Pewnie zabrakłoby mi wyobraźni, żeby tego się dowiedzieć ;-)

160

Po powrocie do samochodu, postanowiliśmy odpuścić sobie Catanię i wyruszyć w kierunku Taorminy.
W rejonie naszego celu, oczom naszym ukazał się taki widok…

161_1

Nie przejeżdża się obojętnie obok takich miejsc.

162_1

Zarządziliśmy postój… Taormina nie zając ;-)

163

164

165

Cholernie żałowałem, że nie miałem swojego ABC do nurkowania. Miejsce cudowne do turystyki podwodnej.
Ze zrozumiałych powodów, tuż obok mieścił się klub nurków.

Po orzeźwiającym pobycie na plaży, już wiedzieliśmy gdzie będziemy spać tej nocy.
Jakby nowi, wyruszyliśmy na podbój Taorminy.
Po tych kilku dniach spędzonych na Sycylii, wyrobiliśmy sobie nawyk, zostawiania u dobrych ludzi tony rozładowanych akumulatorów, w niedalekim sąsiedztwie naszej, zaparkowanej fury. Do samochodu musieliśmy wracać, a następowało to przeważnie po wielu godzinach tułaczki. Jak już wcześniej wspomniałem, Sycylijczycy są bardzo uczynni i takie drobnostki nie stanowiły dla nich problemu.

Jako głodny naród, Taorminę rozpoczęliśmy poznawać od strony kulinarnej.
Na pierwszy ogień poszło spaghetti carbonara, a potem co kto chciał.

167

168

169

Skusiłem się na kurczaka z jakimiś spalonymi ziemniakami… pomyłka. Uznałem to za tanie uzupełnienie bilansu kalorycznego. Potrawę uratowały pieczone pomidory i zioła.

170

Tego dnia byłem dyżurnym driverem, więc do obiadokolacji pękła woda :-(

171

Wieczorem, Taormina, jak wszystkie miasteczka na Sycylii, zaczęła tętnić życiem. Lokale zapełniły się po brzegi. To było święto, jak każdego dnia.

172_1

172_2

173

174

175

176

177

178

Taormina i cała Sycylia to, miejsce przepysznych sorbetów,

179

180

… niezwykłych widoków,

181_1

… artystycznych wyrobów z porcelany,

182

183

184

… ale przede wszystkim, gorącej i namiętnej miłości.

185

Miłość jest tu wszechobecna. Może dlatego sycylijczycy obściskują się, całują i kochają gdzie tylko najdzie ich ochota. Nikt z tym nic nie robi ponieważ, miłość ma swoje szczególne prawo, swoją nietykalność…WOLNOŚĆ!!!

Orientacyjna traska tego dnia.

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<