namiotowe życie

Nocleg pod namiotem zawsze dobrze mi się kojarzył. Stało się to za sprawą mojego Taty. Już jako siedmiolatek rozpocząłem przygodę z namiotowym życiem. Ciągnęło się to nieprzerwanie do 28 roku życia (2000 r.). Własnego namiotu doczekałem się jak miałem 15 lat. Był solidny i ciężki. Potrafiłem go rozłożyć w 7 minut.
Potem nastał okres, gdzie namiot nie był juz potrzebny. Coraz mniej wyjazdów, a jeśli już jakieś się pojawiły to bez udziału namiotu. Nocleg w samochodzie, lub pod dachem kwater, schronisk, czy hoteli.

Tęsknota do namiotu rozbudziła się w 2011 roku. Jakoś tak z momentem pojawienia się Szerszenia w garażu, ożyły wspomnienia koczowniczego trybu życia. Wtedy zakupiłem namiot, który był tani, super mały i miał prawie wszystkie zalety, których poszukiwałem w namiocie. Lecz to słowo ‚prawie’ okazało się niewystarczające w podróży do Albanii.
Namiotu nie można rozbić na skale, nieważne czy naturalnej, czy sztucznej :-(

W tym roku postanowiłem zakupić namiot, który spełniałby moje wszystkie oczekiwania, poza jednym niestety. Nie mieści się on w kategoriach tani. Niemniej, w tym roku planuję kilka wypadów za dom, w miejsca, gdzie mogę nie mieć możliwości wbicia zastrzałów. Niedoskonałość mojego obecnego namiotu mogłaby mnie lekko irytować. Dlatego, doszedł do szeregu podróżniczego niezbędnika, namiot o tajemniczej nazwie – TORDIS II firmy Fjord Nansen.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Proces ewolucji tego namiotu śledziłem od dwóch lat. Firma była na tyle elastyczna, że wsłuchując się w głosy wielu, doświadczonych podróżników, którym podarowała ten namiot w ramach testu, stworzyła chyba doskonały produkt w porządnej cenie (800 zł). Dla porównania podam, że doskonały namiot innych producentów kosztuje już od 2000 zł.

A jakież to bajery ma ten namiot, że tyle kosztuje??
Poza tymi pospolitymi jak: tropik, sypialnia, ma on elementy konstrukcyjne wysokiej klasy. Stelaż ze stopu aluminium, oraz zastrzały, które prawie nie ważą i są twarde jak tytan ;-) W poprzednim (tanim) złamałem dwukrotnie kruchy stelaż namiotu, wykonany z jakiego badziewnego tworzywa. Raz na zlocie w Zdyni, a drugi raz w Montenegro. Oczywiście nie panikuję w takich sytuacjach, tylko korzystam z ramion okolicznych krzaczorów :-)
TORDIS został skonstruowany z myślą rozbijania go w czasie ulewy. Czyli najpierw tropik, a kiedy się już schronimy przed deszczem podczepiamy sypialnię. Poza tym, myślą przewodnią konstruktorów była możliwość rozbicia samego tropiku, aby móc schronić się przed deszczem podczas wędrówki.
W niedzielę przeprowadziłem test nowego nabytku. Chciałem zorientować się jakiego czasu potrzebuję na budowę schronienia i sprawdzić jego możliwości. Na miejscu pojawili się asystenci przeszkadzacze. No cóż, nie zawsze będę miał komfortowe warunki do budowy mojej noclegowni ;-)

1

Tropik postawiłem w 4 minuty (rozpakowanie + budowa). Sypialnię w niecałe 2 minut.
Zastrzałów nie wbijałem, bo nie było wiatru, ale trzeba dodać minutę na tę czynność, gdyby zaszła taka konieczność.

2

Sprawę skomplikował fakt, że nie istnieje możliwość rozbicia samej sypialni, która jest zawodową moskitierą. Przy zakupie spodziewałem się tego i wiedziałem, ze jak dorwę ten namiot w swoje łapska to coś wymyślą… i wymyśliłem.
Temat załatwiają małe pętelki wykonane z byle sznurka :-)

4

3