wkoło komina

Wkoło komina – jest to potocznie nazywana przez motopodróżników wyprawa, ot taka sobie.
Jest trochę czasu i zamiast spędzić go oglądając powtórkę ‚Mody na Sukces’, motopodróżnik wsiada na maszynę i pomyka zwiedzając zakątki swojego podwórka.
Postanowiłem być dosłowny i wyruszyłem w podróż dookoła własnego komina. Za taki uznałem największy komin w Kielcach, właśność elektrociepłowni.
Faceci już tak mają, że jeśli przyznają się do jakiegoś komina, to tylko do największego ;-)

50

Osobiście nie lubię takich wypraw, bo przeważnie są oklepane, nudne i krótkie. Ale zaletą ich jest to, że wnoszą w życie jakieś doświadczenie, że w nochal wciska się woń świata. Czasem napotka się człowieka, z którym można porozmawiać o wielkich przygodach.
Tę krótką podróż okrasiłem widokiem innych kominów, które walczą z czasem o przetrwanie.

Pierwszy, to komin wielkiego pieca hutniczego w Samsonowie.

51

Nie jest to okazały komin, ale w XIX wieku mógł imponować.

Kolejnym kominem, który z mojego punku widzenia mieścił się w kategorii ‚fajny’, to komin wapiennika, nieistniejącego zakładu w Jaworzni, z początku XX wieku, produkującego cement i wapno.

52

Skoro los przywiódł mnie do Jaworzni, niezapowiedzianie odwiedziłem Grzelka, niestety, całując jego domową klamkę :-(

 

53

Namierzyłem Grzelka będącego w sklepie z rodziną. By nie uznać pobytu za zmarnowany, wymieniliśmy telefonicznie kilka słów ;-)

Na dalszym etapie tej krótkiej podróży, nie zajmowałem się tematycznymi kominami z racji ich wątpliwej wartości wizualnej i skupiłem się na urokliwych miejscach.
Mijając takie, zawsze przywołują miłe skojarzenia. Z reguły są powtarzalne, więc samo spojrzenie wystarcza. Ale czasem zatrzymuję się i uwieczniam co ładniejsze zakątki na matrycy mojego ‚sprzętu’ fotograficznego.

54

55

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<