dworzec – szydłowiec

W piękny, niedzielny dzień (2013.03.24) wyskoczyłem na mały spacer.
Miałem na tapecie przechadzkę na kijach po Puszczy Kozienickiej. Wystarczyło wstać o 5:00 rano. Niestety, ta godzina okazała się nienormalna. Co prawda otworzyłem oczy o wymyślonej porze, ale stwierdziłem, że skorzystam z planu B. Ten zakładał pobudkę o 9:00 i wyprawę do lasów mniejszych rozmiarów, mieszczących się nieopodal Szydłowca.
Z Szydłowcem wiąże się pewien projekt, który kiedyś zrealizuję… bardzo w to wierzę. Żeby pozytywnie się nakręcić na ów projekt pojechałem do Szydłowca.

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<

Dworzec – Szydłowiec.
Każdej wyprawie musi towarzyszyć cel. Wyprawa bez celu jest głupia. A jeśli nawet celem wyprawy jest bzdurny powód, to dla mnie jest on początkiem super przygody.

Wyruszyłem…
Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy ciągle narzekają na zimę. Jęczą, że mają dość zimna, że chcą wiosny.
No dobra… ja też bym chciał, ale wolę na nią czekać, ciesząc się tym, co mnie otacza. A powodów do radości zima nie przestaje dawać… wystarczy wyjść z domu.

1

2

7

Przez pola, przez lasy dotarłem do celu swej przygody.
Dworzec w Szydłowcu jest obiektem zamkniętym i delikatnie zrujnowanym.
Dla ludzi kochają takie relikty przeszłości, do których nikt się nie chce przyznać, to istny raj.
Budynki, których właściciele nie mogą sobie od tak zburzyć, ale też nie stać ich na konkretny remont.
Duchy…
Szkoda, że dworzec był stosunkowo dobrze zabezpieczony przed możliwością eksploracji, ale i tak udało mi się uszczknąć pyszny kawałek dla siebie.

3

4

5

6

Poszwendałem się troszeczkę i spełniony zawinąłem się do domu.

No i na koniec okno tej wyprawy.

8