nocny rajd

Co za ironia… spędzasz sobie tydzień w szpitalu, a zaległości robi się w tym czasie, jakby nie było cię 5 lat ;-)

Nim wpadłem w objęcia medycyny wybrałem się z kolegami na małą przechadzkę pod kryptonimem ‚nocny rajd’.

>>> KLIKNIJ  MAPA <<<

1

2

3

Grzelek to ten z butelczyną ;-)

Ów nocny rajd rozpoczęliśmy w miejscowości Wierna Rzeka, w której nic nie ma. Przynajmniej nic co jest warte obejrzenia nocą.

4

W całej tej wyprawie chodziło o to, żeby iść, pić, palić… czasem ognisko i dużo mówić… niekoniecznie z sensem. W tym tkwi cały czar tej zabawy. Nie zrozumie nikt, kto tego chociaż raz nie spróbuje.

13

SONY DSC

Całą imprezę przygotował Grzelek.

5

Jak się okazuje jedyną przydatną rzeczą do nocnego nawigowania w lesie jest GPS. Mapa, czy kompas to fajne gadżety, ale nocą są nieprzydatne.
Walcząc na szlaku odwiedziliśmy górę Miedzianka i jej czeluście.

6

7

W jaskini ktoś na ścianie wypisał masę liczb. Ciekawe, czy ten ktoś robił to trzymając się klucza, czy wpisywał co mu do łba wpadło. Kiedyś to przeanalizuję…

8

Kolejną atrakcją na szlaku był opuszczony dom.
Nasza grupa składała się z ludzi, którzy absolutnie nie omijają obojętnie takich miejsc. Warto było zajrzeć, poczuć klimat, zastanowić się jakim ludziom ta budowla służyła.

9

10

11

12

Pod koniec wyprawy spotkała nas niespodzianka, przynajmniej ja ją tak odebrałem.
Na 12 km postanowiliśmy rozpalić ognicho, upichcić kiełbachy, napić się czegoś. Było po pierwszej w nocy. Z odległości ok. 1 km zobaczyliśmy w lesie światełko o barwie ciepła przypominające płomień. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że to ognisko rozpalone dla nas, jak na zamówienie. Nie łudziliśmy się. To mógł być rowerzysta, albo znicz przy jakimś krzyżu…
Kiedy doszliśmy na miejsce okazało się, że to jednak było ognisko. Gruby żar. Wystarczyło nabić na patyk chabaninę i czerpać radość z napotkanego daru. Ale nie… moi towarzysze stwierdzili, że w tym miejscu był kiepski klimat, że tak przy drodze (zero samochodów, w końcu to środek lasu w środku nocy), że zupa za słona…
Z ogromnym żalem oddalałem się z tego miejsca. Barti też odchodził z niesmakiem.
Dwieście metrów dalej, rozpaliliśmy coś co nawet nie imitowało ogniska, a w dodatku zajęło nam to godzinę. Umówmy się… w takich warunkach (ok. -12 st. C) nie jest prosto wykrzesać choćby iskrę, a co dopiero ognisko i to tak solidne jak to, które porzuciliśmy :-(

15

No cóż… tej nocy zjadłem letnią kiełbachę… była ok. ;-)

Gdybym miał podsumować ten wypad to powiedziałbym, że nieważne co się robi… lecz jeśli się robi to z wariatami, to zawsze będzie pięknie :-)

Na koniec zapraszam na film, który jest zajawką tego co przeżyliśmy.

I lineczka dla tych, co mają problem z Internet Explorer i dla tych, co chcieliby obejrzeć wersję HD
>>> Nocny rajd <<<
Wersja HD jest dla tych co mają szybkie łącze, lub wysokiej klasy cierpliwość

No i okno tej wyprawy… okno z opuszczonej chaty.

16

Foty trzepał czasem Bart, czasem Grzelek, czasem ja…