rejon – koprzywnica

Dłuuuugi łykend…

Postanowiłem ten czas spędzić na rowerze, realizując eksplorację województwa świętokrzyskiego. Plan mój obejmował towarzystwo Miko, ale Miko wybrał eksplorację świata wirtualnego. Gnojek otrzymał zasłużoną możliwość, więc pomyślał, że jazda ze starym na rowerze nie zając ;-)

Taki rozwój wydarzeń powiększył mój zasięg eksploracji z 30 do 50 km… to już coś.

Dzień 1

Wybrałem się do kamieniołomu Jurkowice. Na Googlach wypatrzyłem, że jest wyrąbana jakaś dziura w miejscowości Jurkowice, więc stała się ona powodem, by sprawdzić co to za zjawisko. Żeby nie było nudno, trasę pociągnąłem doliną Koprzywianki… głównie offroad.

TRASA  >>>>>  http://ridewithgps.com/routes/1866337  <<<<<

Gdybym miał trasę ocenić w skali 1-5, to dałbym jej – 3.
Nie była specjalnie trudna… bardziej błotnista po mini zimie.
Podróż rozpocząłem na rynku w Koprzywnicy.

1

Koprzywnica to stosunkowo interesujące miejsce, zwłaszcza latem. Są zabytki, zalew z konkretnie rozwiniętą infrastrukturą. Nie będę się zbytnio rozpisywał na temat tego miasteczka, bo zrobili to znacznie lepiej budowniczowie portalu internetowego dotyczącego Koprzywnicy.

Z Rynku wyruszyłem w kierunku zalewu i doliny Koprzywianki.

2

3

4

Czasem droga prowadziła wzdłuż wierzbowych szpalerów…

5

6

7

Gdzieś, w polach, ludzie pobudowali zabudowy w których żyją. Wrażenie jest takie, jakby świat o tym miejscu zapomniał, jakby czas tu nie istniał. Zdjąłem jeden ze sprzętów rolniczych, ale czuję, że kiedyś tam wrócę na konkretny report.

8

Po drodze minąłem pewne oznaczenie…

9

…droga św. Jakuba. Pierwszy raz zetknąłem się z nią na filmie ‚Droga życia’ z Martinem Sheenem. Szlak prowadzi do Satiago de Compostela w Hiszpanii. Moim cichym marzeniem jest przebyć tę drogę.

Wyrwałem się z doliny Koprzywianki i wspiąłem się leśnym duktem na górę Budy.

10

11

Przeżywszy lekką szarpaninę z krzaczorami zjawiłem się nad urwiskiem kamieniołomu Jurkowice. Jeśli ktoś widział kamieniołom Wiśniówka, to widok Jurkowic go nie powali. Ale i tak fajnie jest obejrzeć tę atrakcję.

12

Zastanawiałem się nad rozpaleniem ogniska i obaleniem rowerowego zestawu, ale nie czułem głodu i nie chciałem marnować czasu na zabawę w harcerza… poleciałem dalej, w kierunku zbiornika wodnego w Szymanowicach. Droga była o tyle ciekawa, bo wiodła przez lasy, pola…. wąwozy…

13

14

W Szymanowicach, poza zbiornikiem wodnym znajduje się stary młyn… raczej nieczynny. Nie potrafię stwierdzić czy jest udostępniony dla turystów.

15

16

17

Robiło się późno. Ostro wziąłem się za pedałowanie i tak znalazłem sie na powrót nad zalewem w Koprzywnicy.

18

Głód dawał znać o sobie. Uznałem, że to właściwy moment na wciągnięcie zestawu rowerzysty.

19

Statystyki:
Dystans: 46 km
Czas: 5 godz.
Spalanie: 2300 kcal.

No i okno tej wyprawy…

20

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Dzień 2

Nie miałem tego dnia zbyt wielkiego komfortu czasowego. Postanowiłem nawinąć na koła krótszy dystans.

TRASA   >>>>>  http://ridewithgps.com/routes/1866348  <<<<<

Poziom trudności tej drogi to 2 (skala 1-5).
Trochę lasów, pól, sadów z pysznie czerwonymi jabłkami i terenów przemysłowych pobliskiej kopalni siarki.

21

22

23_1

27

28

29

Kiedy miałem już wracać do domu postanowiłem odbić i zobaczyć po raz setny prom górnolinowy. Woziłem się min wcześniej. Niemniej, lubię posiedzieć nad Wisłą i trochę sobie pokontemplować :-)

24

25

Rower po dwudniowej wyprawie wyglądał tak…

26

Statystyki:
Dystans: 30 km
Czas: 2,5 godz.
Spalanie: 830 kcal.

Okno tej wyprawy…

30