chęciny

Po ostatniej glebie na motku, wreszcie dokonałem naprawy Szerszenia i wyruszyłem na nim zwiedzać świat.
Wielkiej usterki nie było… skrzywiona kierownica, zdemolowany kierunkowskaz i na nowo uszkodzony hamulec nożny. Żeby wyprostować ‚kierownik’, dzięki grzanym manetkom musiałem rozebrać niemalże pół motocykla. Ale dzięki pomocy Michała – super ślusarza, kiera jest jak nowa.

Sobota była przepiękna.
Ukochana spuściła mnie ze smyczy na dwie wypadogodziny, toteż wykorzystałem je na poszerzenie umiejętności jady po drogach gruntowych i szutrowych. To właśnie jazda po tego typu drogach spowodowała remont Szerszenia. Trenowałem jazdę na stojąco i coś mi się lejce pomerdały. Dodałem gazu, odchyliłem się, więc dodałem go więcej. Przednie koło wpadło w mały rowek, no to skręciło mi motocykl w krzaczory, a w krzakach odchylając się dodałem znowu gazu, potem z krzaków wyleciałem i nie mogłem doczekać się kiedy będę leżał. Doczekałem się gleby, moto przygniotło mi nogę i za pierona nie mogłem jej wydobyć. Po 5 minutach, pozbywając się buta, jakoś wykaraskałem się spod motocyjkla. Kiedy podniosłem Szerszenia ujrzałem rozpaczliwy obrazek.
Na szczęście nic mi się nie stało. Motocykl choć nie do końca sprawny dał radę dojechać do domu.
Niemniej, w sobotę Szerszeń odzyskał swój dawny blask, a ja jechałem na nim duuuużo mądrzejszy.
Trasa była króciutka, ale pusta i przede wszystkim widokowa.

TRASA  >>>>>  https://ridewithgps.com/routes/1816595/embed <<<<<

35

Potem odwiedziłem zamek w Chęcinach.

36

A dalej to już do domu tak tędy, owędy… jak droga kierowała. Na skrzyżowaniach, czy rozwidleniach wybierałem drogi gorszej kategorii, które nierzadko kończyły się i przechodziły w gruntówki.

38

37_1

Jechałem wolno… 40 km/h. Dużo sobie myślałem o różnych rzeczach. Delektowałem się zapachem i widokami. Wtedy wpadłem na pomysł, że wręcz przeoram całe świętokrzyskie motocyklem, czy rowerem, i tylko drogami entej kategorii. Nie trzeba dysponować jakimś wielkim czasem, a radochy daje to co niemiara.