40 lat minęło

No dobra… mógłbym w tym miejscu sobie ponarzekać, bo przecież miedzy innymi temu służy pamiętnik. Że życie okrutne, że pracy tyle, że pracy nie ma itd. Ale należę do tych, co raczej tego nie robią, bo i tak to nic nie zmieni. Lepiej wstać i iść do przodu.

Niemniej, trafiają się fajne chwile. No choćby oblanie własnej czterdziechy. Tak… to już czterdzieści lat. Mówią, że po czterdziestce rozpoczyna się życie. Możliwe. Ja nie mogę złego słowa powiedzieć na to, co sie działo do czterdziechy. Ale, jeśli moje dotychczasowe życie mam traktować jako preludium do lepszego, no to lux :-)

Jak wspomniałem… odbyło się oblewanie tej wielkiej chwili…
Mógłbym wylać potok słów o tym jak przednia była zabawa, ale niech w zamian przemówią zdjęcia.

2

1