szerszenia rozgrzać czas!

Dotarł do mojego umysłu fakt, że nijak nie da się opisać radości, miłości, cierpienia itd.
Ludzie próbują się dzielić tym z innymi, ale i tak jest to tylko jakiśtam opis uczuć.

Przez zimę wiernie śledziłem relacje osób, które są w drodze, lub tych co właśnie z niej wrócili.
Karmiłem się tymi opowieściami i już nie mogę się doczekać kiedy rozpocznę swoją. Ale na to trzeba poczekać, zasłużyć, czy cokolwiek…

Niemniej, wczoraj, słońce rozpaliło niebo potężnym światłem. Nocna ulewa ciepłego deszczu i owe, słoneczne światło wytopiło biały kolor krajobrazu w dosłownie kilka godzin.
Nagle, ożyły marzenia, które i tak żyją jak cholera. O godzinie 14:00 zakończyłem kolejny etap swego życia zawodowego i właściwie miałem brać się za kolejny, ale…

3

… ale zrobiłem sobie coś, co często lubię sobie robić :-)

Z dalekiego garażu wezwał mnie cichy głosik przygody. Niewielkiej przygody… można rzec – tyciej.
Nie walczyłem przesadnie… heh… w ogóle nie walczyłem. Poddałem się temu jak cielę idące na rzeź.
Ryk sześćset pięćdziesiątki uruchomił właściwe mięśnie twarzy.

Pętlę Kielce, Św. Katarzyna, Masłów zjadłem nawet nie wiem kiedy. Nie jechałem szybko, ponieważ na szosie leżały pozostałości zimy, które skutecznie izolowały motocykl od przyczepności. Pełen tej świadomości nie robiłem głupich manewrów. Bacznie analizowałem drogę, aby nie musieć korzystać z nagłego hamowania. W leśnych strefach, na szosie leżał zmrożony śnieg. Dawało mi to pogląd tego, z czym mają do czynienia motocykliści podczas wysokogórskich wypraw.
Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo mi brakowało takiej przejażdżki.
Oczywiście mógłbym się tu rozpisać na temat emocji jakie mi towarzyszyły, pewnie podparłbym to jakimś wierszem, ale jak na początku wspomniałem, byłby to tylko śmieszny opisik.
Każdemu tego życzę i nie chodzi tu o jazdę motocyklem, ale o radość. Radość czerpaną z pasji!!!

Na koniec, jak to zwykle wypada podczas wszelkich inauguracji, przedstawiam dwa strzały narcystyczne ;-)

1

2