droga

droga… jest banalnie
jestem najedzony, wypoczęty, pełen nadziei i celów
lecz z każdym kilometrem władzę nade mną przejmuje głód, pragnienie, zmęczenie
moje ubrania zyskują nowe łaty
ściera się wiara, która na początku pchała mnie do przodu
zadaję niepotrzebne pytania odbierające ducha
w końcu upadam i wiem, że to już koniec
dotarłem do granicy, za którą kształtuje się mój charakter
wstaję po chwili, choć nie przychodzi to z łatwością
glina z której jestem wykonany zamienia łzy na pot
znowu droga
zdobywam siłę, której nigdy nie znałem
nic już mnie nie złamie
każdy krok jest jak zwycięstwo

Reklamy