planowanie jury

Okres mijających dni…
Umiem z tym sobie radzić. To tylko na filmach jest tak, że ludzie mają cholernie dużo czasu, spełniają swoje marzenia i robią to, na co tylko mają ochotę.
Na szczęście tak nie jest.
Nawet jedząc ciągle lody, w pewnym momencie można się od nich porzygać.
W mijające dni uczę się doceniać wolny czas. I żeby go nie marnować, w mijające dni planuję go prawie w każdym szczególe… prawie, bo w tym wszystkim najważniejsza jest przygoda. A tej nie da się zaplanować. Wtedy nie byłaby przygodą.

7-8 maj, to czas który spędzę w siodle roweru, przemierzając Jurę Krakowsko-Częstochowską.
Oprócz mnie, udało mi się namówić jeszcze trzech wariatów: Barti, Wito i Gelos Betko.
Trasa liczy sobie ok. 95 km i jest okraszona zamkami, skałami, lasami, drogami wszelkiej maści. Wszystko to, o czym marzy każdy rowerzysta. Zrobimy to w dwa dni z noclegiem w Smoleniu.

15

Mam nadzieję, że wszystko wypali, bo jeśli nie… to mam jeszcze dwa inne plany ;-)
Mijające dni już nie są tak okropne. Są niezbędną częścią mojego życia… i tylko częścią.