gościna pani tosi

Jeszcze takie coś z narciarskiej wyprawy.

Już to pisałem, że jak znajduję się w jakimś szczególnym miejscu, to staram się je wchłonąć do cna. I tak też się stało w Zakopcu… w domu Pani Tosi, u której mieszkaliśmy w tym czasie.

Pani Tosia jest osobą, która jak ma coś w sercu, lub w głowie, to i na języku. Można o niej rzec, że ‚nie opierdala się w tańcu’.

1

Wiele osób może być zażenowana takim zachowaniem. Niemniej, jest w tym czysta szczerość, z którą dziś tak trudno się spotkać. Pokazujemy sobie wzajemnie maski i już nie pamiętamy jak wyglądamy na prawdę. Pani Tosia nie ma takich zachowań.

Dom Pani Tosi jest nastawiony na przyjęcie turystów. Każde wolne miejsce służy turystom, oprócz jednego. Pokoik Pani Tosi… serce tego domu.

2

Nie wiem do tej pory, dlaczego Pni Tosia pozwoliła mi na niewielkie splądrowanie jej prywatności. Faktem jest, że polubiliśmy się bardzo i może właśnie dlatego…
Starałem się nie nadużywać uczuć Pani Tosi i złapałem w swym obiektywie tylko to, co mieściło się w granicach gościnności.
Meble mieszczące się w sercu wielkiego domu miały ponad 100 lat. Są pamiątką rodzinną przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
Mnie urzekły detale… wyobrażałem sobie jak jakiś stolarz swym dłutem usuwa zbędne kawałki drewna. Zastanawiałem się jakie myśli mogły mu towarzyszyć, koncepcja, dlaczego wybrał taki wzór, a nie inny…

3

4

5

6

7

Kołyska, w której Pani Tosia spała będąc niemowlęciem, potem jej syn, a wcześniej jej mama.

8

Wszystko jest takie niedoskonałe, a zarazem piękne…

9

10

11

12

Kuchnia i pomocnica Pani Tosi – Ania.

13

14

Uwielbiam prawdziwe miejsca, uwielbiam prawdziwych ludzi… takich jak Pani Tosia.