konieczność jazdy motocyklem ;-)

Się… no zepsuł się samochód.
Samochody jeżdżą. I to trwa jakiś czas, po czym oznajmiają nam, że potrzebują wizyty u kogoś wyspecjalizowanego w ich leczeniu.
Odbywa się to poprzez różne kontrolki, dziwne dźwięki lub zapach.
Jeśli się zbagatelizuje którąś wiadomość, pewnego dnia, nasz czterokołowy pupilek staje.
Ja właśnie doświadczyłem takiego objawienia.
W moim Fordziku, od jakiegoś czasu, świeciła się kontrolka ładowania. Właściwie to cały dzień przed kompletną awarią.
Z prądem jest tak, że różnie o tym można myśleć. Może być to pierdoła, a może to być zwiastun pożaru.
Na szczęście samochód się nie spalił, czego nie mogę powiedzieć o alternatorze.
Tak czy siak, pożegnałem się z Fordim, a przywitałem z Szerszeniem ;-)
Były to przepiękne trzy dni. Aż dostałem informację, że samochód jest gotów powrócić do mych łask.
Tego dnia postanowiłem pojechać do domu trochę okrężną drogą… np. przez Zagnańsk.
Dawno nie widziałem Wielkiego Dębu, a o tej porze roku można zobaczyć go bez ubrania… w całej okazałości.

135

 

Bartek stał sobie nadal dumny, choć podupadający na zdrowiu. Dobrzy ludzie ratują jego ciężkie ramiona, podpierając co i rusz stalowymi słupami.
Oczywiście zrobiłem sobie zdjęcie narcystyczne :-) Ja, Szerszeń i dąb Bartek. Czegóż chcieć więcej…

Potem pognałem prosto w stronę domu… Prosto – niemal w dosłownym znaczeniu.
W swojej głowie czasem snuję plan, w którym wytaczam Szerszenia na drogi naszych wschodnich sąsiadów… tych bardzo daleko wschodnich.
Lecz zanim to nastąpi (o ile nastąpi) muszę zrozumieć, na czym polega jazda w terenie na motocyklu.
Przeczytana książka o technikach jazdy na motocyklu uświadomiła mi, że jazda w terenie, to całkowicie odmienna filozofia jazdy na szosie.
Inne prowadzenie motoru, kierowanie, hamowanie, dosiadanie – a właściwie jego brak i inne opony. Bardzo długa opowieść, którą trzeba przeżuć jak twarde mięso, nie tylko wąchać :-)
Przez dwa dni wracałem polnymi drogami do domu i teraz wiem, że bez specjalnego szkolenia się nie obejdzie.

136