czekając na sobotę

Obejrzałem film Państwa Ireny i Jerzego Morawskich pt.: Czekając na sobotę.
Ten dokument (pozwolę sobie na wyrażenie) rozjebał mnie na drobne kawałki. Niezwykłe dzieło, które polecam każdemu.
Przez moment cholernie zazdrościłem Państwu Morawskim tego filmowego cuda. Że też ja na coś takiego nie wpadłem. Choć nie oszukuję się, że czegoś takiego to jeszcze bardzo długo, lub wcale nie nakręcę. Być może Morawscy na ten film czekali całe swoje życie. Robili wszystko, aby coś takiego stworzyć.
Niemniej po chwili euforii dopadła mnie pewna myśl. Czy aby Państwo Morawscy nie zdeptali ludzi, których pokazali w swoim filmie. Bo jeśli ten film obejrzą ludzie świadomi sztuki, wrażliwi na piękno człowieka, to film ten będzie dziełem wszechczasów. A co, jeśli w swoje łapy dorwą ten film ludzie z bliskiego otoczenia filmowych bohaterów? Jeśli nie zrozumieją przesłania Morawskich? Czy rzucą pierwsi kamieniem?

Postanowiłem, że odnajdę postacie biorące udział w dokumencie Państwa Morawskich (co nie będzie problemem) i dowiem się tego.