pierwsza sesja

No… dziewczyny są już w domu… całe, zdrowe, szczęśliwe.
Chociaż, ta mała wersja kobiety jest wiecznie śpiąca… czasem głodna. Żeby sobie z nią pogadać, trzeba ją lekko cucić. Nieeee… nie skarżę się. To naprawdę miła odmiana po Mikołaju, który w ciągu doby spał tylko 2 godziny :-)

Zaobserwowałem ciekawą rzecz u siebie.
Nie potrafię brać obcych dzieci na ręce. Za to do swoich, rwę się jak głupek. I nikt nie uczył mnie tych czynności. Tulenie własnych dzieci, ktoś zapisał mi w kodzie genetycznym… jak układać ręce, jakiej siły używać… nie mogę się nadziwić.

Poniżej, kilka strzałów z wczorajszej sesji :-)

101

Kilka małych detali :-)

103 102