kielecki szwendacz

Miałem do załatwienia pewną sprawę na mieście. Wiedziałem, że bądę oczekiwał na wynik tej sprawy ok. 1,5 godziny. Toteż, wpadłem na pomysł, że pospaceruję sobie po Kielcach z aparatem w łapach.
Z Kielcami, i większością miast Polski jest tak, że w południe, nie dzieje się nic ciekawego na ulicach, co byłoby warte utrwalenia na matrycy mojego aparatu. Człowieka otaczają zwykłe, codzienne historie… dom-praca, praca-dom. Aczkolwiek, gdybym postawił na ulicy naszego miasta podróżnika z Afryki, tłukłby foty bez miary… z radością, pasją i zaciekawieniem.

Wiedząc, że nie mam w obecnej chwili świeżego spojrzenia, i że nie jestem podróżnikiem przybyłym z Afryki, postanowiłem zmienić otoczenie, na świat, w którym nie przebywam na co dzień, uaktywniając radość, pasję i zaciekawienie.
Niewątpliwie takim miejscem jest miejski bazar… szara strefa, miejsce (częściowo) poza prawem podatkowym, karnym.
Podczas fotografowania ludzi na targu, należy przestrzegać pewnej zasady. Trzeba być miłym… i nie jest to coś, czego można się wyuczyć. To ma wypływać z serca, z pełnym szacunkiem. W innym przypadku, dostajesz w ryj :-)
Uwielbiam rozmowy z tymi ludźmi. Są proste, w większości o życiu. I zawsze jest wiele radości. Są dla mnie czymś nowym i zarazem normalnym. A ja…? Pewnie jestem dla nich odmieńcem. Także czymś nowym, ciekawym… I dajemy siebie wzajemnie. Czasem zrobię zdjęcie, ale nie jest to priorytet.
Potem wracam do swojego życia, z zaspokojoną ciekawością świata. I na jakiś czas, wystarcza mi to, co dostałem od tych ludzi. Lecz głód znowu nadchodzi, pchając mnie dalej w kolejne historie zwykłej codzienności.

113

114

115

Podobno sukces dobrej fotografii to GB – Goła Baba ;-)

116

117

118

119

120

121

122

123

124