ostatnia taka sesja

Siedzieliśmy sobie grzecznie w domku, aż jednego, pięknego popołudnia, moja ukochana rzekła do mnie tak:

– już czas…
– eeee… zaraz przecież… yyy… ale to, że już??
– czas udokumentować mój stan… stan, w którym ostatni raz mnie oglądasz ;-)

Po 10 minutach zaaranżowaliśmy amatorskie, domowe studio fotograficzne. Na nasze nieszczęście, w aparacie miałem ustawione ISO1000… kurwa mać. Toteż, strzały wyszły lekko ziarniście :-(
A poza tym zabawa była przednia… Choć moje dziecko (to wcześniej zrodzone) zaczyna się już wstydzić i nie chciało się fotografować z wapniakami :-)

Zaczęliśmy sesję od czegoś łagodniejszego… bardziej rodzinnego…

100

101

Potem chcieliśmy pokazać małą Nataszkę w rockowym rozumieniu…

102

110

103

W kolejnej odsłonie było wygłupkowo…

104

105

112

Troszkę też brzuszkowo…

111

106

107

108

A już na sam koniec, Miko postanowił pokazać swój stosunek do świata… taki młody bunt.

109