survivalowy piknik

– tato… umiesz rozpalić ognisko patykami.
– może umiem… zobaczymy…

 

Kagda coś nie czajutsja, tiepjer ty musisz zakinąć udaćku          >>> survivalowy piknik <<<

Ten cały survival dla amatorów to wspaniałe zajęcie podczas leśnych spacerów. Połączenie nauki, obycia i sportu. Cieszy mnie, że mogę przekazać mojemu dziecku jakąś wiedzę, nauczyć szacunku do przyrody, otoczenia.
Fakt… Miko przy ognisku złapał za rozżarzony kawałek drzewa, parząc sobie dłoń. Ale ten ból, dał mu cenną lekcję o niebezpieczeństwie. To wydarzenie na zawsze wpisało się w jego umysł. I choć łzy prawie napłynęły mu do oczu, wytrzymał. Twardy gnojek :-)

Co do sosnowej herbatki.
Bardzo mi posmakował ten wywar. Odkąd nie słodzę potraw i używam minimum soli, moje kubki smakowe szaleją z radości. Podczas spożywania, wysyłają do mózgu miliony informacji, które były zagłuszane przez ‚białą śmierć’.
Herbatka sosnowa ma też efekty uboczne. Po dwóch dniach, twarde ekskrementy mają zabarwienie zielone. Po pierwszej herbacie, pomyślałem że mam kłopoty z jelitami. Że coś mi zaszkodziło. Choć nie miałem objawów w postaci złego samopoczucia. Dla upewnienia się, że to zjawisko jest związane z sosnową herbatą, powtórzyłem doświadczenie na survivalowym pikniku. Wynik wyszedł pozytywny. Zielony kał to kiepska sytuacja… jak i czerwony. Lecz czerwony kolor to także objaw spożytych buraków, fioletowy – jagód itd. Więc zielony kolor to być może, tylko zielony kolor.
Niemniej, jeśli nie muszę pić herbaty sosnowej, jej spożycie ograniczę do zera… przynajmniej do czasu kiedy dowiem się czegoś więcej na temat tego napoju.