kielecki szwendacz

Czasem, gdzieś sobie wyskakuję pstryknąć kilka fot… znaczy się, łażę bez celu z przyklejonym aparatem do twarzy… streetphoto z angielska to szlajanie nazywają.
No i gdy tak czyszczę bruk, to kilka sytuacji ciekawych wpada mi do obiektywu. A paluch wskazujący utrwala te chwile na karcie.
Życie ludzi, których nie znam, których widzę pierwszy raz i być może ostatni… czasem coś zagadam, oni odpowiedzą.. i tak to się kręci…

103

104

105

106

107

108

109