pierwszy film

Wreszcie zrobiłem coś, o czym od dawna marzyłem… film… ruchomy obraz.
Filmowałem aparatem fotograficznym więc jakość nie powala. Ujęcia też nie są oscarowe ale nie o to chodzi.
To jest dla mnie coś nowego. Obraz, ruch… to wszystko sterowane dźwiękiem, który ma kierować widza do właściwych skojarzeń.

Pobawię się tą formą sztuki przez jakiś czas. W tej chwili jestem napalony jak mały królik, więc, nie mogę osądzać swoich poczynań obiektywnie. Moja głowa wypełniła się tematami, ujęciami, właściwym dźwiękiem. Jeśli mnie to wciągnie zainwestuję w sprzęt.

Dochodzi problem fotografii…
W miejscach, które niebawem odwiedzę nastawiam się na zdjęciowanie. I będzie mnie bolało jak czegoś nie sfilmuję. Chyba że, stanę się jak japońscy turyści… ‚at the same time’. :-)

Niemniej, zapraszam was do obejrzenia pierwszego i pewnie nieostatniego filmu.
Traktuję to, jako poznanie warsztatu… możliwości.

Gdyby coś nie halo to jest lina              >>> Barbecue u Sońki <<<