umysłowe rzygowiny

Kolejny tydzień kompletnej miazgi.
Odczuwam delikatny brak kontaktu ze światem zewnętrznym. Od ponad tygodnia śpię po cztery godzinny dziennie… czasem gdzieś położę głowę w ciągu dnia ale nie trwa to długo.
Tata się ze mnie śmieje, że nie mogę się skupić na rozmowie i pragnę przekazać wszystko i nic.
Bardzo tęsknię… za pobytem z dzieckiem na placu zabaw, spacerami z ukochaną, rowerem, łażeniem po lesie, wypiciem piwa z Grubym, Bartem i sąsiadem… za drogą, która wzywa i kusi przygodą.
Oceniam, że to wszystko skończy się za pięć dni… pięć dni jak pięćdziesiąt pierdolonych lat… ehh.

P.s. dla zainteresowanych dziwnymi klimatami. 26÷28 czerwca w Kazimierzu Dolnym odbędzie się Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych. Ja chyba się wybiorę z soboty na niedzielę… jak się wszystko poukłada. Może uda mi się wreszcie nakręcić jakiś ciekawy film. Jeśli się uda to wrzucę na youtuba, a jak nie, to będą tylko zdjęcia :-)