taki sobie stan

No to się zaczęło… w moim życiu zawodowym mam falowe ataki zadań. Kiedy następuje krytyczny cios (a taki zaczynam odpierać) mój umysł jedzie na wysokich obrotach.
Ok… lubię taki stan…. niestety, lub stety, występują działania uboczne. W tym całym zamieszaniu, szukam jakiegoś kawałka spokoju, siebie… normalnego życia… staję się jakiś nadwrażliwy na otoczenie, wnętrze ludzkie… wyostrzają się moje zmysły… jestem, ale tylko ciałem.
Z tego miejsca współczuję wszystkim, którzy będą próbowali do mnie dotrzeć… zwłaszcza mojej rodzinie.

Swój stan umysłu oceniam po muzyce jakiej słucham.

Dzisiaj mam tak…      >>> Leonard Cohen ‚Nancy’ kliknij i włącz play <<<