małe puk, puk

A gdyby tak sprowadzić kolejnego człowieka na ten świat?… dlaczego?… żeby było głośno, wesoło i pięknie.

Plan ze szczyptą namiętności przerodził się w czyn…

Po zaledwie dwóch tygodniach pojawiły się huśtawki humoru, niewytłumaczalne zmiany nastroju, napływ energii, tak bardzo potrzebnej by przemodelować otoczenie…
– czyżby ktoś zapukał do naszych drzwi kochanie?

100

– czy można wirzyć w kawałek plastiku?… może jakoś naukowo podejdziemy do tematu?

101

i wszystko jasne… witaj mały człowieku ;-)