narty – białka cz. 2

Od razu się tłumaczę, że od kilku dni dysponuję tylko laptopem i nie bardzo wiem, jakiej jakości zdjęcia oglądacie… jak tylko dotrę do domu, poprawię fotki jeśli zajdzie taka konieczność.

Miko, w oszałamiającym tempie przechodzi narciarską ewolucję. Przyjeżdżając tu, bałem się, że Młody założy narty, śliźnie się ze trzy razy i wyrzuci dechy w krzaki. Ale tak się nie stało.
Z godziny na godzinę każda część ciała uczyła się nowych odruchów. Kolejny zjazd to pokonywanie barier. Lęki nie istniały… no, może u mnie pojawiło się ich dosyć sporo ;-) Mały chłopczyk stawał się narciarzem.

Mikolo wśród wytrawnych deskarzy.

119

120

Pod koniec dnia, Miko osiągał na małej skoczni dwu metrowe skoki… poza punkt konstrukcyjny.

121

W końcu i mnie porwało to narciarskie szaleństwo… opuściłem Szwagra i pognałem na stok.

122

I jeszcze jedna fota ze stoku… zdjęta tak na odchodne. Ciężko się żegnać z tym miejsce i czekać całą noc by rankiem tu powrócić.

123