bryza

Dopiero teraz mogę wyjaśnić, co poeta miał na myśli, pisząc o wielkim dniu, bądź klapie. Wpis z dn. 2000.11.18.

Przez jakiś czas, po mojej głowie szwendała się myśl. Wykonać spływ naszą dumą narodową, Wisłą. Na początku cichutki pomysł zaczął dopracowywać szczegóły, drobne detale.
O wszystkim opowiedziałem swojemu padrone. Mój tata jest uzależniony od Wisły. Żyć bez niej nie potrafi. Od momentu kiedy usłyszał, że coś takiego uknułem, jest nas dwóch. Zresztą, tata ma doświadczenie w spływie Wisłą bo już po części coś takiego przeżył. Gdy miał naście lat, przepłynął tratwą ok. 300 km.

Wielki dzień, to dzień zakupu jednostki pływającej. Dzień, w którym wycofać się jest głupio. I w sumie miałem lęk. Wszystko to nie kosztuje 5 zł. Do końca nie byłem pewien czy dobrze robię. Ale zrobiłem. Ruszyła lawina.

111

Nazwa mało kojarzy się z tą łajbą. Być może ją zmienię… albo zachowam, oddając cześć człowiekowi, który musiał ją sprzedać bo żona mu kazała ;-)