andrzejowe 2008

Poszedłem z moją ukochaną żonunią ;-) na firmowy bal andrzejkowy. Firma stawiała, więc wszystkiego było w nadmiarze.
Żarcie, alkohol i tańce… bez gwiazd, na szczęście.
Było na tyle dobrze, że do domu wróciłem z czymś takim na ramieniu… nie napiszę ‚na bicepsie’ no bo widać, że bicepsa nie ma ;-)

110