spacer

Nordic walking…
Dosyć ciekawa dziedzina sportowa. Szybki spacer na świeżym powietrzu angażujący jednocześnie 90% mięśni. Wygląda się dosyć śmiesznie. Zresztą… każde nowinki sportowe są wyśmiewane dopóty nie staną się dyscypliną narodową.
Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do łażenia z kijkami. Ale zmieniłem zdanie gdy zacząłem uprawiać ten dziwny sport. Sporty kontaktowe w większości przypadków (zawsze) kończyły się u mnie kontuzją któregoś kolana. Toteż, postanowiłem poszukać dyscyplin, które pozwolą mi na ruch i dadzą upust wszędobylskiej duszy. Rower, spływy kajakowo-pontonowe i teraz nordic walking.

Wczoraj postanowiłem przespacerować się (czerwonym szlakiem) na górę Radostowa.
Godz. 16:00. Trochę późno. Lecz twardym trzeba być… nie miętkim ;-)
Oczywiście, podczas wycieczki, usłyszałem parę tekstów o śniegu i nartach ;-) Już się przyzwyczaiłem i nawet mnie to rozśmiesza.

Pierwszy przystanek odbył się na Klonówce. Widok na Wolę Kopcową i Mąchocice… no i na mnie :-)

111

Generalnie czerwony szlak wiedzie przez miejsca z pięknymi widokami.
Drugi przystanek to Dąbrówka z widokiem na Ciekoty i Barczę. (sorry za jakość zdjęć… nastawiłem się na szybki marsz bez focenia).

112

Trzeci przystanek to już Radostowa. Niestety bez widoków. Wierzchołek góry to gęsty las. :-(
Ale można podziwiać na szczycie betonowy trójnóg. ;-)

113

Banan, płyny i powrót do domu.

Statystyka:
odcinek – ok. 17 km
czas – 2:40 godz.
spalone – 2010 kcal