koniecpol

Kolejna wyprawa. Było nas sześcioro: ja, Ula z Różną, Barti, Paweł Wuuu i Grzesiek zw. Betko. Wsiedliśmy w pociąg do Koniecpola.

116

eny… sto lat nie jeździłem pociągiem. W zasadzie nic się nie zmieniło. Może jest trochę czyściej. Mam sentyment do pociągów. Zjeździłem nimi pół świata.

117

Nie mieliśmy zbyt wiele czasu więc od razu zajęliśmy się poszukiwaniem knajpy w Koniecpolu. Chłopaki na dzień dobry pyknęli po piwku i pięćdziesione orzechówki. Ja uzupełniłem kolekcję piw o 6 dzieł śląskich piwowarów.

118

Potem szybki lunch na Rynku.

119

Przy okazji delikatny prysznic.

120

I powrót na dworzec, by zdążyć na pociąg do domu.

Zrobiliśmy parę fot. Coś na pograniczu artyzmu i industrialu.
Ja chciałem ukazać nękane społeczeństwo przez Koniecpolskie Zakłady Płyt Wiórowych. Zapach wokół zakładu był cudny (ścięte drzewo). Ale hałas wydobywający się z budynków był niedowytrzymania. W promieniu 1 km było słychać bolący w uszach świst.

121

Tak ich widzę.