godów 2008

Kolejna cykliczna impreza. Mam szczęście do cyklicznych imprez :-) Tym razem na Godowie – dzielnica Radomia. Kiedyś Godów był podradomską wsią ale ktoś wymyślił, że to kiepski pomysł i wciągnął małą osadę w obszar zainwestowania miejskiego Radomia. Mieszkańcy Godowa (w sercach wciąż niepodlegli) cierpią troszeczkę z tej okazji bo mają morze potrzeb, których nikt nie zauważa ponieważ miasto ma ważniejsze wydatki niż np. drogi na jakimś wypizdowie. (tak z skrócie jeśli chodzi o politykę).
Jest parę mądrych osób w tej dzielnicy, którym nie jest obojętny los młodzieży jak i ludzi starszych. Rok temu zorganizowali pierwszy godowski piknik ‚I love Godów’. Impreza ma na celu zintegrowanie rdzennych mieszkańców dawnej wsi ze świeżym wypływem z radomskich bloków.
Początek imprezy jest przeznaczony dla młodszej społeczności Godowa (konkursy, zabawy), a im ciemniej pod niebieskim sklepieniem tym piknik zaczęła opanowywać wyższa średnia wieku (tańce i swawole).

W tym roku nie brałem ciężkiego sprzętu fotograficznego… postanowiłem się bawić (trochę żałowałem).

Zacząłem od darmowej przekąski (prezent firmy masarskiej dla pikniku) i darmowej popitki (prezent od szwagra :-) ).

126

W tle leciała muzyka… początkowo z patefonu do kotleta, a potem dla tych co postanowili spalić zbędne kalorie skoczne kawałki przygrywały radomskie kapele ludowe i zespoły muzyczne.

129 127 128

Muszę się do czegoś przyznać. Mój tata jest mistrzem gry na liściu. Umie na tym naturalnym instrumencie zagrać ludowe polki jak i jezz-owe standardy.

130

Zostało to zauważone przez muzyków i tata wylądował na scenie.

131

Po godzinie 22:00 swoimi popisami raczyli nas latający połykacze ognia. I tu niestety mój mały fotograficzny przyjaciel nie był w stanie podołać nałożonemu przeze mnie wyzwaniu zarejestrowania wszystkich tych ewolucji. Musicie mi wierzyć na słowo. Palili pochodnie, wykonywali skomplikowane, gimnastyczne ewolucje.

132

Potem atrakcją stała się kolejna grupa młodych ludzi, którzy także ujarzmili płonący żywioł. Swój występ okrasili muzyka własną, która wprowadziła widzów w delikatny trans.

133 134

Dalej to już zabawa do białego rana. Ciekawostką jest to, że impreza przebiegła bez żadnych niespodzianek typu bójki czy inna bardacha. Było w miarę kulturalnie i fajnie. Organizatorzy byli zadowolenie i zadeklarowali się, że za rok będzie jeszcze fajniej… będzie mega wypas.