sankowanie

Od jakiegos czasu przestaje spełniac obietnice dawane przeze mnie mojemu dziecku (nie chce sie tlumaczyc, ze praca, zycie itp.). Jedna z obietnic to, ze zabiore Mikolaja na sanki. By nie spelnic tej obietnicy zbytnio sie nie staralem. W tym roku w Kielcach nie bylo sniegu.
Na zewnatrz slonce, temp. +15 stopni C. Od dwoch tygodni wiosna gosci w naszym miescie.
W czasie powrotu z pracy do domu cieple slonko posmeralo mnie po twarzy. Naplyw mysli… zabiore dziecko na sanki!
Telefon do zony.
– wrocimy z Miko wieczorem… idziemy na sanki.
– eee… yyy… no dobra…  odjebalo ci… poczekaj prosze… zadzwonie po karetke.
– alez kochanie… w Kielcach jest jeszcze miejsce gdzie mozna pojezdzic na sankach… nic sie nie martw… wrocimy wieczorem.
Mlodemu objasnilem w przedszkolu moj plan. Po wyjsciu z przedszkola Miko sie rozejrzal i powiedzial.
– tato… jedziemy w gory, albo jestes niezly czarodziej.
– nic sie synek nie martw… zaufaj tatusiowi.
Kurs telegraf. Ostatnio jak bylem tam na biku trasa narciarska byla pokryta sniegiem… no moze ctapa, ktora wygladala jak snieg. Dojechalismy na miejsce i stan rzeczy wygladal jak poprzednio. Caly stok pokryty sniezna ctapa… caly stok pusty :-). Warto bylo tu przyjechac by zobaczyc ogromna rodoche na twarzy dziecka.

2263_2

Trzeba wiedziec, ze ten stok nalezy do tych extremalnych. Jest ciasno, stromo, drzewa, slupy oswietleniowe, ludzka glupota…  nieszczescie gotowe. Kilku narciarzy stracilo tu zycie.
Szybki instruktarz kierowania sankami i maly pieciolatek jest gotowy do starcia ze stokem.

2248_2

Po godzinie przyszli czterej snowboardzisci. Postanowili wymaltretować BOX. Z mlodym bacznie przygladalismy sie ich wyczynom.

2258_2 2332_2

Dlugo bysmy tak mogli (niestety obserwowac) ale zapadl wieczor i zoladek tez sie przypomnial.
W domu mnostwo opowiesci, niegasnaca radosc i mysl… jak tatus cos powie to nie ma bata we  wsi ;-)