bugaj

Dzis urlopuje. Skok w samochod. Szybka decyzja o wyborze kierunku podrozy. Zachod. W miejscowosci Bugaj katem oka uchwycilem stary mlyn.

2151_2

Krzatajaca sie para staruszkow na podworku przedstawila sie jako mlynarz i mlynarzowa. Mlyn to juz zabytek a starsi panstwo chetnie po nim oprowadzaja. Ale nie dzis. Swiatlo i otoczenie o tej porze roku nie pozwala na fajne shooty. W pozegnaniu mili panstwo skierowali mnie do wsi Ciosowa. Warto obejrzec stara kopalnie chyba piaskowca. Jesli chodzi o mlyn temat jest wart rozwiniecia. Tym bardziej ze ciagne cykl rzemieslnicy.

W Ciosowiej napotkalem czlowieka. Ciezko stwierdzic czy byl w polowie pijany czy tez w polowie trzezwy. To chyba zalezy od tego czy jest pesymista, czy optymista.
Po krotkiej rozmowie z Pesymista z Ciosowej ;-) dowiedzialem sie jak dostac sie do tej kopalni. Pesymista byl kiedys wojtem i chcial w kopalni zrobic amfiteatr. Nikt nie chial pomoc i wszystko glebnelo w pizdu… rzady i caly misterny plan o amfiteatrze tez w pizdu ;-)

Po dosyć meczacej wspinaczce po skarpie o nachyleniu pionowej sciany oczom moim ukazal sie widok kopalni.

2155_1

Na poczatku nie zrobilo to na mnie wrazenia gdyz wszystko wydawalo sie male, pospolite. Zastanawialem sie przez chwile czy pan Pesymista wlasciwie mnie skierowal. Ale im bardziej przyblizalem sie do skal one stawaly sie wieksze. Niemalze puchly. Kiedy dotarlem do podstawy wyrobiska wysokosc sciany ocenilem na okolo 6-ciu pieter bloku mieszkalnego. 

2157_1

Wchodzac na szczyt odezwaly sie wszystkie mozliwe leki jakie mi towarzysza w zwiazku z niebezpiecznymi miejscami. Zaraz sobie wyobrazam, a co by było, gdyby mi cos odpalilo po drodze i skok. Czesto tak mam. Zona zawsze ma polewke jak gdzies razem jestesmy na wysokosciach. Lecz wszystko znika kiedy przykladam aparat do oka. Patrze przez wizjer i nie obchodzi mnie moj stan psychiczny ani na jakiej wysokosci sie obecnie znajduje. Jakby to male urzadzenie zabieralo mi ta zla czesc siebie. Juz sobie wyobrazam jak chodze po Peru, Columbii z przyklejonym aparatem do twarzy. Pewnie bym oddawal stolca po czternascie razy dziennie… niestety w rajtuzy ;-). Albo bym skoczyl i skonczyl ze wszystkimi lekami swiata, albo w koncu bym wydoroslal. Wersja z rajtuzami jest najbardziej prawdopodobna.